Przeciwutleniacze kontra wolne rodniki

Kategoria: Altrient Komentarz: 0 Trafienie: 387


Czyli jak bezpiecznie spędzić wakacje.



Co to jest wolny rodnik?

Podczas oddychania tlen w naszym organizmie rozdziela się na pojedyncze atomy z niesparowanymi elektronami. Jako, że elektrony lubią „żyć” w parze, te pozbawione równowagi atomy, zwane wolnymi rodnikami tlenowymi, przeczesują cały organizm w poszukiwaniu atomów posiadających parę elektronów. 
Kiedy znajdują taki atom, zabierają im potrzebny elektron jednocześnie destabilizując „ograbiony” atom, który staje się wolnym rodnikiem. 
Wolny rodnik tlenowy zadawala się elektronami z różnych substancji nie gardząc elektronami atomów białek, tłuszczów i kwasów nukleinowych. Proces ten rozpoczyna „efekt domina” prowadzący do uszkodzeń komórek, białek i DNA czyli niszczenia naszego organizmu.
W rezultacie może to prowadzić do nowotworów, miażdżycy i wielu innych chorób.
UWAGA! Wolne rodniki stają się niebezpieczne tylko kiedy jest ich zbyt dużo. Zrównoważona ilość wolnych rodników w organizmie jest bardzo przydatna do neutralizowania na przykład wirusów.


wolne rodniki



Co to jest stres oksydacyjny?

Stres oksydacyjny występuje wtedy, gdy liczba wolnych rodników przewyższa liczbę przeciwutleniaczy i dochodzi do uszkodzeń komórkowych. Stres oksydacyjny jest związany z uszkodzeniem białek (zwłaszcza kolagenu), lipidów błon komórkowych, kwasów nukleinowych i naczyń krwionośnych. Stres oksydacyjny to początek wielu poważnych chorób oraz starzenia się organizmu.



Co to jest przeciwutleniacz?

Istnieją w organizmie cząsteczki, których zadaniem jest obdarowywanie niestabilnych atomów brakującymi elektronami, nie biorąc nic w zamian i nic nie tracąc. Stoją na straży zrównoważonej ilości wolnych rodników i nazywane są przeciwutleniaczami lub antyoksydantami. 
Brak równowagi pomiędzy przeciwutleniaczami i wolnymi rodnikami stanowi podstawę powstawania stresu oksydacyjnego.



Ciemna strona letnich przyjemności

Opalanie

Wraz z nadejściem słonecznych dni pojawia się ogromna, acz niebezpieczna chęć szybkiej zmiany koloru skóry na złoto-brązowy. Dlaczego niebezpieczna? Ponieważ pragnienie to może skutkować nie tylko pięknym kolorem, ale też nieodwracalnym uszkodzeniem skóry i jej szybszym foto-starzeniem.


Komórki skóry reagują na promienie słoneczne wytwarzając melaninę, brązowy pigment odpowiedzialny za Twoją opaleniznę, ale też za ochronę skóry poprzez wchłanianie szkodliwej energii promieni ultrafioletowych.

Brytyjski Instytut do Badań Nowotworów informuje, że w Wielkiej Brytanii każdego roku rak skóry diagnozowany jest u 10.400 osób. Według statystyk zachorowanie na czerniaka wzrosło 4 krotnie od 1970 roku!

Nie od dziś wiemy, że skórę należy chronić przed słońcem, smarujemy więc zawzięcie siebie i nasze dzieci od stóp po czubek głowy kremami z filtrem ochronnym SPF. Powinno być ok, jednak to rodzi pytanie: Dlaczego statystyki zachorowań na czerniaka wciąż rosną?

Ekspozycja na słońce jest głównym czynnikiem powodującym raka skóry. Ryzyko zachorowania wzrasta jeśli masz jasne oczy lub włosy, łatwo się opalasz, całymi dniami potrafisz wylegiwać się na słońcu, a na Twojej skórze znajdują się pieprzyki, krostki czy piegi.
„Spalenie skóry”, które objawia się silną opalenizną (czerwoną skórą), a następnie łuszczącym się i schodzącym naskórkiem zdarza się nam prawie każdego lata. Już wiadomo, że u osób, które tego doświadczyły choć raz, prawdopodobieństwo rozwinięcia raka skóry jest podwójne.

wolne rodniki i opalanie




Ochronę przed UV A i B, proszę!


Przy zakupie środka do ochrony przeciwsłonecznej ważne jest, aby sprawdzić etykietę. O ile kremy ​​z filtrami przeciwsłonecznymi są bardzo powszechne to zazwyczaj chronią tylko przed działaniem promieni UVB, co oznacza, że ​​mało prawdopodobne jest zabezpieczenie przed UVA odpowiedzialnym za rozwój czerniaka.

Istnieje wiele spekulacji i zamieszania wokół składników kremów przeciwsłonecznych i tego, czy którykolwiek z nich jest szkodliwy. Pewne jest, jak wykazały badania, że dwa główne filtry mineralne SPF - ditlenek tytanu i tlenek cynku - pozostają na powierzchni skóry i nie powodują szkód w jej komórkach.

Jednakże oceny bezpieczeństwa wskazały na kilka składników, które z pewnością bardziej szkodzą niż pomagają, a są to: kwas para-aminobenzoesanu (PABA), fenylobenzimidazol (PBI), oktokrylen i oktylometoksykinnamon - te wspólne składniki SPF rzeczywiście zwiększają ryzyko czerniaka poprzez uszkodzenie komórek skóry!

Upewnij się, że przeczytałeś etykietę!

Jeśli masz trudność ze znalezieniem odpowiedniego środka, a bliskie są Ci produkty naturalne warto pochylić się nad zimno-tłoczonym olejkiem z pestek malin.
Ten wspaniały specyfik zawiera ponad 80% nienasyconych kwasów tłuszczowych NNKT stanowiących główny składnik płaszcza lipidowego skóry. Zawiera dużą ilość silnego przeciwutleniacza - witaminy E, a także antyoksydanty: karotenoidy oraz flawonoidy, równie skutecznie neutralizujące wolne rodniki.
Co najważniejsze olejek z pestek z malin posiada właściwości ochronne, zwłaszcza przed promieniowaniem UVB. Zapobiega tworzeniu się przebarwień i hamuje proces foto-starzenia się skóry podczas opalania.



Po co nam przeciwutleniacze w trakcie opalania?


Kiedy promieniowanie UV uderza w komórki skóry, wytwarzane są substancje zwane "wolnymi rodnikami”. Mogą one zmieniać strukturę komórek i DNA powodując raka skóry i osłabienie odporności jej komórek. Wolne rodniki niszczą także elastynę i kolagen, dwa białka tonizujące i zachowujące młodzieńczy wygląd naszej skóry.
To właśnie przeciwutleniacze mogą powstrzymać proces namnażania się wolnych rodników dlatego warto stosować je na skórę, ale nie tylko.



Ochronna siła z pożywienia

Najnowsze wyniki badań wykazały, że określone antyoksydacyjne składniki odżywcze mają zdolność neutralizowania wolnych rodników i zwiększają naturalną odporność na raka skóry nawet o 25%.

Do tych ratujących skórę substancji odżywczych zawierających przeciwutleniacze zaliczamy witaminy C, E, beta-karoten i likopen. Eliminują one wolne rodniki i chronią komórki skóry przed dalszym uszkodzeniem.

Witamina C jest niezbędna do wytwarzania przez organizm w sposób naturalny, kolagenu i elastyny, dlatego ten składnik odżywczy jest szczególnie ważny w trakcie opalania. R-ALA (kwas R-alfa-liponowy) jest kolejnym ochronnym antyoksydantem obecnym we wszystkich komórkach skóry. Działa w synergii z witaminą C, tworząc silny i sprawny w działaniu zespół naprawczy skóry od wewnątrz.



Grillowanie.

Wolne rodniki są wytwarzane w naszym organizmie, pod wpływem pochłanianych toksyn, ale nie tylko. Mogą też być dostarczane do organizmu z zewnątrz, na przykład konsumując mocno „przypaloną” karkóweczkę czy kiełbaskę.
Grillowane potrawy mogą być zdecydowanie zdrowsze i mniej kaloryczne od tych smażonych, jednak przy zachowaniu pewnych zasad. 
Niefrasobliwe grillowanie z przyjemności może stać się zalążkiem poważnych konsekwencji trudnych do zignorowania - uwolnienia sporej ilości substancji rakotwórczych.

Grillowanie tłustych potraw powoduje skapywanie tłuszczu na rozżarzone węgle, co w efekcie wyzwala benzopireny – wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, te same, które znajdują się w spalinach samochodowych czy dymie papierosowym i ich działanie jest niezaprzeczalnie silnie rakotwórcze. 
Uwalniane benzopireny wdychamy wraz z dymem, ale też spożywamy, gdyż osiadają one na grilowanych czy wędzonych potrawach.

Podczas nieumiejętnego grillowania wytwarzane są też nadtlenki lipidowe oraz wolne rodniki o równie szkodliwym i niebezpiecznym dla naszego zdrowia działaniu.

Ważne jest więc, aby nie dopuszczać do skapywania tłuszczu podczas grillowania stosując tacki lub rynienki odprowadzające tłuszcz oraz by nie doprowadzać do spalenia grillowanego mięsa czy warzyw trzymając je jak najdalej od ognia. 

Co poza tym? Im krótsze grillowanie tym lepiej, dym to przecież nośnik nie tylko cudownego zapachu, ale też substancji toksycznych.

Szkodliwe węglowodory aromatyczne uwalniane są również z samego materiału palnego, a konkretnie z żywicy. Używane do produkcji węgla drzewnego drewno iglaste zawiera jej sporo, dlatego lepiej jest wybierać brykiety, które zazwyczaj wyrabiane są z drewna liściastego, a które żywicy nie zawiera. 

Dorzucanie lub rozpalanie grilla za pomocą igiełek sosnowych jest tak samo nierozsądne jak używanie chemicznych rozpałek, o których szkodliwości nie trzeba chyba wspominać. Powinniśmy unikać też drukowanych kartonów, plastiku (sic!), malowanych desek. Wszędzie tam znajdują się chemiczne substancje, które pod wpływem spalania uwolnią całą masę szkodliwych związków, których jeśli nie wciągniemy z głębokim wdechem to spożyjemy z grillowaną „pysznością”.

Mięso do grillowania warto marynować w ziołach i czosnku bogatym w przeciwutleniacze, jednakże należy wystrzegać się wrzucania na ruszt mięs peklowanych saletrą, która pod wpływem ciepła wydziela groźne substancje: akrylamid i nitrozaminę. Obie te substancje odpowiedzialne są za nowotwory pęcherza, piersi, jelita grubego. To te same toksyny, które znajdujemy w chipsach czy frytkach.

Kiedy więc grillowanie zdaniem naukowców jest najmniej szkodliwe? Gdy grillujemy na płycie elektrycznej lub gazowej, tylko to już nie to samo, prawda?

Sposobem zniwelowania przykrych konsekwencji letniego grillowania jest zastosowanie kilku wcześniej wymienionych zasad oraz wsparcie organizmu w walce z ewentualnie spożytymi toksynami. Wsparcie to stanowią przeciwutleniacze. Dlatego do grillowanego mięsa warto dodać trochę warzyw, dip czosnkowy czy sam grillowany czosnek. Jeśli to nie wystarcza, można sięgnąć po bezpieczny suplement zawierający, jedną lub kilka ze skutecznych substancji antyoksydacyjnych tj. witamina C, A i E, glutation czy kwas R-ALA, które dodatkowo wzmocnią funkcjonowanie obciążonej wątroby. Wybierając produkty liposomalne jak Altrient® mamy pewność, że spora porcja i nawet do 100% spożytych przeciwutleniaczy zostanie dostarczona wprost do komórek potrzebujących wsparcia.

Przeczytaj o Technologii Altrient gwarantującej tak wysoką biodostępność tutaj.


Ukąszenia owadów, bakterie i toksyny.

Długie dni i ciepłe wieczory kuszą pobytem na łonie natury. Pikniki, ogniska z gitarą, wypady pod namiot, zagraniczne wyjazdy do egzotycznych kurortów. To radosny obraz lata, który odrobinkę psują nam czyhające na naszą krew bzyczące owady, czy bakterie z radością buszujące w naszych przewodach pokarmowych po spożyciu bufetowych potraw z all inclusive.

Sięgamy więc po chemiczne spraye, leki i inne substancje toksyczne aby odstraszyć lub pokonać intruzów, zapominając, że także w nich mogą znaleźć się substancje mogące poważnie nam zaszkodzić.

Aby utrzymać komary i innych krwiopijców na przykład kleszcze z daleka można użyć naturalnego sposobu jakim jest mix olejków aromatycznych. 
Jako bazę można użyć olejku migdałowego, do którego należy dodać odrobinę olejków z lawendy, trawy cytrynowej, eukaliptusa i cytryny. Wtarte w skórę czy włosy, świetnie się sprawdzą. Można też kilka kropel dodać do prania w procesie płukania, aby i nasze ubrania działały jak tarcza odstraszająca owady. 
Pamiętajmy, aby olejki były pochodzenia bio, a ilość składników na etykiecie nie przekraczała 1!

Co dzieje się w naszym organizmie kiedy jednak do ukąszenia dojdzie, a toksyczna substancja dostanie się do komórek lub gdy do naszego organizmu dostaną się niepożądane bakterie?


Wg dr Thomas’a Leviego - eksperta ds przeciwutleniaczy, następuje stres oksydacyjny, który może zostać zneutralizowany za pomocą antyoksydantów (wit.C,E,glutationu czy R-ALA)
wolne rodniki komary

Dr. Levy pisze:


„Wszystkie badania dotyczące relacji Witamina C - Toksyny, wykazały jedno lub więcej z następujących ustaleń czy skutków w probówce. Badania wykonywane były na tkance zwierzęcej i ludzkiej:


- Efekt Obniżonego poziomu witaminy C i innych przeciwutleniaczy najbardziej dotyka krwi lub/i tkanki.


- Podwyższony poziom stresu oksydacyjnego w warunkach testu, wskazywał na ciągły proces utleniania.


- Nastąpiła zwiększona produkcja witaminy C w wątrobie (u gatunków, zdolnych do jej produkcji - nie człowiek), jako reakcja adaptacyjna.


- Nastąpiło zwiększenie konsumpcji witaminy C i innych antyoksydantów.


- Uwidocznił się bezpośredni związek pomiędzy aktywnością toksyny i poziomem antyoksydantów ( niższy poziom przeciwutleniaczy - większa aktywność kliniczna toksyny).


- Zaistniała ostra indukcja szkorbutu i innych objawów klinicznych powiązana z ostrym wyczerpaniem się zasobów witaminy C.


Pragnę raz jeszcze pokreślić istotną kwestię, iż przedstawione powyżej ustalenia i skutki oparte są na działaniu toksyn bez względu na ich chemiczną strukturę. Wniosek jaki nasuwa się z tej informacji jest prosty, elegancki i bardzo przekonujący:

Wszystkie toksyny zatruwają enzymy i tkanki poprzez działanie utleniające (stres oksydacyjny).”



W trakcie badań naukowcy wyciągnęli wniosek iż, niektóre z bakterii czy wirusów również wytwarzają silne substancje toksyczne w organizmie powodując rozwój stresu oksydacyjnego. „Badacze zaobserwowali, że gdy ilość złośliwych bakterii w tkance wzrasta odnotowano jedno lub więcej z wyżej wymienionych sześciu ustaleń.” - twierdzi dr.Levy

Wydaje się więc, że utrata elektronów w procesie utleniania to podstawowa przyczyna uszkodzenia  komórek. Rolą przeciwutleniacza jest natychmiastowe naprawienie tej szkody.

W swoim artykule Dr.Levy zaznacza jednak, że „Oczywiście, taka terapia (przeciwutleniaczami) musi być zastosowana w odpowiednim czasie, zanim jeszcze nastąpią nieodwracalne skutki kliniczne spowodowane działaniem toksyny. „

Dlatego planując wakacje dobrze byłoby uzupełnić apteczkę w cenne przeciwutleniacze, szczególnie takie, które gwarantują łatwość spożycia, bezpieczne przechowywanie, szybką i wysoką wchłanialność komórkową, aby solidnie wesprzeć swój organizm w procesach usuwania wolnych rodników i odwracania stresu oksydacyjnego.
Bezpieczne saszetki Altrient, nie zajmują wiele miejsca, można spożyć je w dowolnym miejscu, a mocna saszetka gwarantuje utrzymanie najwyższej jakości produktu bez względu na okoliczności.